Oszczędzanie

Oszczędzanie dla początkujących #1

16 maja 2016

Dostałam ostatnio obuchem w łeb. Dość mocno. Kiedy? W momencie otworzenia swojego PITu. I chyba zadałam sobie jedno z najczęściej zadawanych pytań na świecie: co ja zrobiłam z tymi pieniędzmi? Nie wiem. Ale wiem jedno: pora to zmienić. Zaczynam oszczędzanie.

Chyba każdy z nas znajduje się kiedyś w tym momencie, kiedy czuje, że nad swoimi finansami nie ma kompletnie żadnej kontroli. Nie wie, gdzie i na co rozchodzą się mu środki. Nie ma zaplanowanej kwoty, jaką może przeznaczyć na wydatki w danym miesiącu. Pytamy się, czemu nie możemy nic odłożyć – przecież zarabiamy, i to często niemałe pieniądze – jak to jest, że cała wypłata potrafi się rozejść przed następną? Niezależnie od tego, czy zarabiamy 1500, 4000 czy więcej?

Wydaje mi się, że na to pytanie nie ma konkretnej odpowiedzi – każdemu pieniądze pożera coś innego. Jedzenie na mieście, imprezy, wyposażenie do domu. Kluczem do rozpoczęcia oszczędzania jest zdiagnozowanie, na co tak naprawdę wydajemy.

Ja jestem winna kompulsywnego kupowania kosmetyków każdego rodzaju. Pędzli do makijażu. Odżywek do włosów. Na zapas. Bo tanio, to wezmę. Wiem też, że dużo pieniędzy u mnie zawsze szło na jedzenie na mieście – sushi, kawa, wyjście na drinka, pizza z dowozem. Często też nie chciało mi się robić sobie jedzenia do pracy – tym sposobem na moim talerzu lądowało nietanie (w stosunku do jakości ;)) jedzenie, a popsute jedzenie z lodówki – w koszu.

Wiedziałam, że to są moje dwa grzechy główne, jednak dalej brakowało mi elementów do mojej układanki. Pomimo tego, że przyłożyłam się do wykorzystywania tego, co mam w łazience (a zapasu ojj, wystarczy na cały rok), oraz do gotowania sobie w domu posiłków do pracy, cały czas miałam wrażenie, że jednak pieniądze przeciekają mi przez palce.

Zapytałam więc Google „jak oszczędzać?”. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, że temat oszczędzania jest aż tak bardzo popularny. Zebrałam parę cennych wskazówek i zabrałam się do dzieła.

Podzieliłam sobie kroki do powzięcia na miesiące, żeby nie irytować się, iż nie udaje mi się zrobić wszystkiego naraz. Dzisiaj przedstawię Wam więc krok 1 – wykonany w kwietniu – i jego rezultaty!

Pierwszym krokiem było spisywanie wydatków. Nie planowałam jeszcze, na co przeznaczę pieniądze. Wydawałam tyle, ile wydaję zawsze, i jedyną zmianą było zapisywanie tego arkuszu excel pod odpowiednią kategorią. Sposoby spisywania wydatków są różne – jedni zbierają paragony i spisują wydane kwoty co tydzień,  a niektórzy co miesiąc. Ja postanowiłam robić to codziennie – łatwiej jest mi wtedy wszystko zapamiętać i mieć nad tym kontrolę. Myślałam, że takie codzienne uzupełnianie rubryczek będzie problematyczne – jednak tak się do niego przyzwyczaiłam, że wieczorem z chęcią otwierałam arkusz. Plusem codziennego działania było to, że od razu przy spisywaniu włączył mi się mechanizm kontroli – jak to wydałam w tej kategorii już tyle pieniędzy!? Muszę to uciąć!

Wyniki nie były dla mnie zadziwiające – pozwoliły tylko unaocznić swoje przeczucia, że wydaję za dużo tu czy tam. Dużo za dużo na firmowej stołówce, dużo na dużo na telefon. Dodatkowo wydatki inne – prywatna wizyta u lekarza+leki, bilety na przedstawienie na które polowałam od roku, plus koszty wyjazdu majówkowego. Cała reszta mieściła się w przyzwoitych kwotach.

Jako, że chciałam wiedzieć, ile procentowo z wypłaty uda mi się odłożyć, obliczyłam – pomimo wszystkich niespodzianek, na koncie zostało 30% tego, co wpłynęło. Jestem bardzo zadowolona z tego wyniku :)

W dalszych miesiącach chciałabym dążyć do zwiększenia %, który zostaje na koncie, i zmniejszenia tego, który ode mnie ucieka – krokiem nr 2 jest rozplanowanie, na co w kolejnym miesiącu pójdą pieniądze, i ile ich konkretnie będzie.

Takie planowanie daje duże poczucie kontroli, co skutkuje naprawdę dużą satysfakcją – w końcu jestem świadoma, jak wygląda stan mojego konta i moje wydatki.

Chciałabym, aby wpisy z tej serii pojawiały się na blogu regularnie co miesiąc – dla mnie na pewno będą ogromną motywacją, może dla Was też – przyłączycie się do wyzwania? :)

No Comments

Leave a Reply