Przemyślenia Slow life

Slow life jako filozofia życia

22 maja 2016
filozofia slow life, luksus bycia slow

Slow life jest ostatnio chyba najmodniejszą filozofią życia, która przeniosła się na jego wszystkie dziedziny. Slow life. Slow fashion. Slow food. Wszędzie piszą – zwolnij, żyj we własnym tempie. We własnym tempie? Czyli… jak?

Przygotowując się do tego wpisu, wpisałam w Google hasło „slow life”. Chciałam zobaczyć, czy istnieje definicja slow life, lub zasady, na których filozofia ta się opiera. To, co znalazłam, zupełnie do mnie nie trafiło. Porady, które mają za zadanie przybliżyć nam filozofię slow, według mnie zupełnie nie trafiają w jej sedno. Znalezienie sobie wyciszającego hobby lub chodzenie na piechotę zamiast autobusem jest tylko skutkiem życia we własnym rytmie, a nie jego podstawą.

Dla mnie podstawa slow life to tok myślenia, sposób postrzegania i podchodzenia do życia, przenoszony potem na życiowe wybory i czynności. Uwidacznianie tych wyborów jest właśnie podejściem „slow” , o którym wszyscy mówią. Uważam, że żyjemy w rytmie slow wtedy, kiedy jesteśmy ze sobą pogodzeni, kiedy mamy poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu. Po prostu kiedy żyjemy tak, jak chcemy żyć, odczuwając wewnętrzny spokój.

Jaka jest więc dla mnie definicja slow life? Jakie są jego zasady? Oto one:

Poznaj siebie

Chciałabym to zobrazować na przykładzie porady typu „znajdź sobie wyciszające hobby” . A co jeśli nie lubię wyciszającego? Próbowałam kolorować, wyszywać, robić na drutach, składać origami. Jest wyciszająco? Jest. Czy daje mi to satysfakcję? Nie. A cały luksus slow life polega na życiu w zgodzie ze sobą – czyli z tym, co lubimy, co nam daje radość, co nas odpręża. Jeśli Twoim hobby jest granie w tenisa – go on! Kluczem w życiu jest świadomość swoich upodobań, znalezienie na nie czasu,  i odczuwanie z nich satysfakcji. Samo poznanie siebie, a nie da się tego zrobić inaczej niż przez uważność i analizę, jest wyciszające – i skutkuje dalszą zgodą ze sobą.

Odpuść sobie

Po prostu. Odpuść sobie, czyli bądź dla siebie dobry. Ale rób to świadomie. Nie ma sensu odpuszczać sobie pozornie – muszę odpocząć, idę na plażę, ale w głowie mam istny armagedon – czy zdążę zrobić wszystko co mam zaplanowane jeśli wrócę o 15? A może zbiorę się o 14? Nie o to chodzi! Jeśli robisz wszystko na 100%, potraktuj w ten sposób również odpuszczenie sobie ;) – idź, wyłącz telefon, zabierz ze sobą książkę. Świat się nie zawali, jeśli umyjesz podłogę w sobotę zamiast wtorku, albo w ogóle nie zrobisz tego w tym tygodniu. Najwyżej skarpetki będą brudniejsze niż zwykle.

Dokonuj wyborów

Jeżeli dokonałeś już analizy samego siebie, i znasz samego siebie w przynajmniej małym stopniu, to wiesz, co jest dla Ciebie dobre a co nie. Chodzi tu o wszystkie strefy życia, zaczynając od tak trywialnych jak podejście do ubierania się, przechodząc przez relacje z ludźmi, kończąc na wyborach zawodowych.

Nie wybieram slow fashion dlatego, że jest to teraz modne, ale dlatego że wiem, że wolę mieć jeden kaszmirowy sweter niż pięć akrylowych. Nie przeszkadza mi więc to, że nie chodzę na zakupy po każdej wypłacie, tylko raczej co sezon, i nie narzekam z tego powodu. Jest to mój świadomy wybór.

Potrafię wybrać te relacje z ludźmi, które są dla mnie ważne, wartościowe i dobre, a odpuścić te, w których nie czuję się komfortowo. Potrafię to zrobić bez wyrzutów sumienia i obwiniania się, że jestem złą partnerką/ koleżanką/ współpracownikiem. Dążę do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą i z własnym sumieniem, a przez to być szczęśliwym.

Jestem świadoma na tyle siebie i swojej wartości, że potrafię wyjść ze swojej strefy komfortu również jeśli chodzi o pracę, jeśli jestem w niej niedoceniana lub robię to, co mi nie odpowiada. Wiem, że mogę zacząć własny biznes, bo znam swoje mocne strony i wiem w czym jestem dobra, albo potrafię chociażby zmienić pracę, w której brakuje mi miejsca do rozwoju/ pewnej sumy przy wypłacie/robienia tego w czym się spełniam.

Pielęgnuj

Wiem co jest dla mnie najważniejsze i to pielęgnuję. Widzę, jak dużo ludzi jest zagubionych w swoich priorytetach i nie umie powiedzieć na czym im zależy, czego naprawdę by chcieli. Masz partnera na którym Ci zależy, najważniejszy jest dla Ciebie Wasz związek – dbaj o niego, kosztem nieumytych naczyń czy wyjścia z koleżankami. Poświęć czas na rozmowę. Nie rób tego, co wiesz że go skrzywdzi, i co nie chciałabyś żeby było zrobione tobie.

Cenisz sobie swój rozwój osobisty i duchowy – pielęgnuj to. Możesz poświęcić wyjście na zakupy, żeby przeczytać dawno zalegającą na półce książkę, w spokoju pomedytować lub po prostu pomyśleć nad swoim życiem.

Bądź świadomy

Punkt podsumowujący wszystkie poprzednie. Wszystko to, o czym pisałam wcześniej, można podsumować jednym słowem – ŚWIADOMOŚĆ. W każdej dziedzinie życia. W każdym działaniu. W każdej decyzji.

 I to jest właśnie to całe mindfulness – uważne życie.

(A nie przyglądanie się kwiatkom chodząc boso po trawie (chociaż to też, no jak tam kto lubi)).

***

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, daj znać – kliknij „like” na facebooku. Z przyjemnością przeczytam też Twoją opinię, daj jej upust w komentarzu :)

Zapraszam Cię również do przeczytania wpisu, który może Cię zainteresować : Ten cały minimalizm

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply Maja 24 maja 2016 at 09:57

    Bardzo cenny post. Ostatnio jest moda na slow life, wg mnie jednak na to „złe slow life”. Ludzie myślą, że jeśli będą jeść rzeczy eko, szydełkować, chodzić na długie spacery i żyć w zgodzie z naturą to będzie to właśnie slow life. Nie do końca… Zgadzam się z Tobą, że wszystko co robimy musimy robić w zgodzie ze sobą. Jeśli udajemy, robimy to dla kogoś, wprowadzamy zmiany ale pozorne a w naszej głowie nic się nie zmieniło – to po co nam to wszystko?

    • Reply Monika 24 maja 2016 at 18:39

      Dokładnie, niestety zabieramy się do tego od złej strony – wszystko zaczyna się od głowy właśnie.

  • Reply Anka - Prosta Idea 24 maja 2016 at 17:16

    Taki slow life jest mocno powiązany z minimalizmem, o którym pisałyście wcześniej. Żeby żyć powoli, trzeba usunąć z życia wszystko co zbędne, nie tylko rzeczy materialne. Nawet nie wiem za bardzo gdzie postawić granicę.

    • Reply Monika 24 maja 2016 at 18:48

      Bardzo ładnie ujęta myśl! :) Myślę, że granic nie trzeba – w odpowiednim momencie ustanawiają się same.

  • Reply Dam Ci chwilkę 6 lipca 2016 at 14:56

    Tętno życia to jedna z najważniejszych rzeczy o których przyjdzie się nam dowiedzieć w trakcie jego trwania. Jednoczesnie jedna z ostatnich. Często środowisko w którym się otaczamy, partner, znajomi czy nawet nasze plany i marzenia są źle wymierzone. Opierają się na braku wiedzy co do nas samych i tego jaki program mamy ustawiony od urodzenia. To bardzo ważne poznać siebie. Z tekstu bije spokój i z takim też spokojem się go czyta.

  • Leave a Reply