Uroda i pielęgnacja

Kosmetyczny plan.

21 kwietnia 2016

Przygotowując się do tego wpisu, przez pół godziny przetrząsałam dom w poszukiwaniu miejsc, gdzie jeszcze mogę mieć pochowane jakieś kosmetyki. Znalazłam coś w każdej torebce i w każdej kieszeni kurtki.

W poprzednim wpisie pisałam, że nigdy nie byłam osobą, która przywiązywała uwagę do rzeczy materialnych. Jedynym wyjątkiem od tej reguły były u mnie kosmetyki. Parę lat temu bardzo mocno zainteresowałam się wizażem. Oglądając kosmetyczne kanały na youtubie, tutoriale wizażystek, czytając blogi zachwycałam się kolejnymi cieniami, rozświetlaczami czy podkładami i zaraz leciałam do drogerii – bo przecież ten rozświetlacz daje efekt jak żaden inny, a żaden podkład nie wygląda tak naturalnie jak właśnie ten polecany – muszę je mieć!

I nie zgadniecie co się okazało? Nie dość, że okazało się, że jeden zestaw kosmetyków zupełnie mi wystarcza, bo mój codzienny makijaż jest delikatny i klasyczny, to jeszcze to, że jednak trzech palet róży nie da się zużyć w terminie przydatności. (Czy ktoś w ogóle kiedyś zużył trzy palety róży i nie zajęło mu to -nastu lat?) W ten sposób dziesiątki kosmetyków zaczęły zalegać na moich półkach i kurzyć się. Jakkolwiek bym próbowała, nie byłam w stanie zmniejszyć ich ilości.

Ale w końcu nadszedł ten dzień, kiedy zabrałam się za porządny przegląd kuferka. Po przeglądnięciu dosłownie wszystkiego, i po wyrzuceniu połowy rzeczy, które były przeterminowane/ zepsute/ nielubiane/ niepotrzebne, podjęłam decyzję, że całą resztę zużyję, bez kupowania niczego nowego. Myślę, że kosmetyków spokojnie wystarczy mi na rok, dwa, a nawet pięć.

12511077_507967179372990_1589112901_o

Ilości moich kosmetyków są dalej zatrważające.Mam jednak nadzieję, że z wykorzystaniem tego wszystkiego nie będę sama, i że przydadzą się czasem do sesji zdjęciowych z Kasią czy makijaży okazjonalnych.

Postanowiłam opracować sobie system wykorzystywania kosmetyków – wybieram po jednym z każdej kategorii (podkład, puder, róż, kredka….) , którego jest najmniej, i używam go do codziennego makijażu. Potem biorę z kosmetyczki kolejny i kolejny, aż do zredukowania produktów do zadowalającej mnie liczby. Z cieniami będzie największy problem, gdyż stosuję je jedynie na większe okazje, więc zupełnie nie mam pojęcia, jak się do nich zabrać.

12489981_507967186039656_1928936229_o

Na pierwszy ogień idą więc:

Podkład Revlon Colorstay cera tłusta/mieszana – zdecydowanie mój ulubieniec na sezon jesienno-zimowy. Utrzymuje się na twarzy rekordowo długo, nie ściera się i nie znika. Wiem, że u wielu osób zapycha pory – ja u siebie niczego takiego nie zauważyłam, aczkolwiek stosuję go zawsze minimalną ilość i zawsze nakładam pod niego krem nawilżający.

Róż L’oreal bare natuale – świetny róż, aczkolwiek trudny w nakładaniu. Dołączony do niego pędzelek jest zdecydowanie za mały, natomiast równomierne nabranie go na większy pędzel wymaga dużej wprawy i umiejętności.

Puder matujący Kryolan Anti-shine – tak samo jak Revlon Colorstay, mój faworyt wśród pudrów. Zużywam chyba już trzecie opakowanie ( a są duże i baardzo wydajne). Odpowiednio nałożony trzyma w miejscu makijaż cały dzień i nie powoduje świecenia – nakładam go i nie muszę potem wykonywać żadnych poprawek.

Tusz L’oreal Volume Milion Lashes – jeden z moich ulubionych. Myślę, że w blogosferze jest już tak osławiony, że nie jest tu wymagany żaden komentarz.

Błyszczyk ochronny Organique – błyszczyk o obłędnym zapachu, przypominającym wiśniową gumę z mojego dzieciństwa :) zupełnie zwariowałam na jego punkcie. Nawilża, pielęgnuje, pachnie, a usta wyglądają po nim cudownie – niczego więcej nie potrzebuję.

12511159_507967182706323_1685603131_o

Tak więc wygląda pierwsza partia moich kosmetyków do  codziennego (z)używania – zastanawiam się, jak to wygląda u Was? Czy wszystkie tak mamy, że musimy mieć dużo kosmetyków cieszących często tylko oko? Czy może stawiacie na kosmetyczny minimalizm? Z przyjemnością poczytam Wasze opinie!

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply marTUCH 21 kwietnia 2016 at 21:32

    Też miałam plan: wykańczam to co mam. Ale niestety zajrzałam do rosmanna….

  • Leave a Reply